Zamknij

Awans jest nasz! Czyli relacja z rewanżu w Świekatowie

09:34, 26.06.2018 | K.T
REKLAMA
Skomentuj

Rewanżowy mecz barażowy o awans do klasy okręgowej, pomiędzy Falą Świekatowo a naszą Unią to było prawdziwe święto. Święto zarówno pod względem piłkarskim, kibicowskim, jak i oprawy przygotowanej przez gospodarzy. Był to najważniejszy mecz w tym roku dla obu ekip i to właśnie dało się odczuć w sobotnie popołudnie. Spotkanie rozpoczęło się od wyprowadzenia piłkarzy na murawę przez dzieci, przy dźwiękach muzyki i głośnym aplauzie kibiców. Scena, która chwyciła za serce niejednego kibica, rodem z największych wydarzeń piłkarskich i dużo wyższych klas rozgrywkowych. Gospodarze naprawdę się postarali, widać było, jak wiele również dla nich znaczy awans. Na trybunach komplet lokalnych widzów, pomimo niesprzyjającej aury i niskiej jak na tą porę roku temperaturę, i rekordowa na wyjazdach liczba fanów Unii.

Początek spotkania, jak to zwykle bywa w grze o tak wysoką stawkę, bardzo nerwowy. Byliśmy świadkami typowej przebitki piłki między obiema drużynami. Pierwsza groźna sytuacja naszego zespołu miała miejsce w 4 minucie gry. Wtedy to piłkę z autu do Kamila Kamyckiego podawał Dariusz Kalinowski. Kamycki zagrał daleko w pole karne, a do piłki wyskoczył Marcin Gołąb, lecz futbolówka padła łupem rosłego i dobrze ustawionego golkipera gospodarzy. Pierwsza groźna akcja Fali miała miejsce w 8 minucie gry. Dograna piłka z rzutu rożnego wpadła w nasze pole karne, a Filip Bożykowski dość niepewnie interweniuje, wybijając ją przed siebie. Na miejscu był jednak Maciej Kołodziej, który wybił ją przed nasze pole karne i w porę zażegnał niebezpieczeństwo.

W 10 minucie Dariusz Kalinowski wznawia grę z autu na połowie przeciwnika. Piłka po jego rzucie trafia do obrońców ze Świekatowa, którzy od razu zagrywają ją do przodu, gdzie zostajemy w sytuacji dwóch na dwóch. Pierwszy z atakujących graczy Fali uprzedził interweniującego Bartosza Literskiego, przedłużając głową futbolówkę do kolegi, który chcąc się z nią zabrać zagrywa ręką, co na nasze nieszczęście umknęło arbitrowi, przez kilka metrów toczy pojedynek biegowy z Radosławem Drapiewskim w kierunku naszej bramki. Pomimo tego, że nasz defensor miał praktycznie ten pojedynek wygrany, poślizgnął się na mokrej murawie i upadł, zostawiając w sytuacji sam na sam napastnika gospodarzy – Macieja Kwasigrocha, który z tego prezentu nie mógł nie skorzystać. Stanął on w sytuacji sam na sam naprzeciw naszego bramkarza i technicznym uderzeniem na drugi słupek go pokonał, otwierając wynik spotkania na 1:0 i dając tym samym wiele radości i wiary w awans lokalnym kibicom.

Niespełna 60 sekund po stracie gola Unici rozpoczynali swoją akcję. Obrońca Fali brutalnie sfaulował Kołodzieja, za co otrzymał żółtą kartkę, a miejsce egzekwowania rzutu wolnego wręcz idealnie nadawałoby się do strzału przez naszego kapitana – Pawła Mazurowskiego, którego tego dnia niestety nie mógł zasilić szeregów unitów. Do piłki podszedł Kamil Kamycki, który wrzucił ją w pole karne, ale to defensorzy ze Świekatowa byli góra w tej sytuacji i przerwali nasz atak pewnym wybiciem futbolówki poza pole karne. W 17 minucie z lewej strony boiska piłkę z rzutu rożnego w pole karne wrzuca Dominik Hancyk, mija ona Tomasza Liszaja i po koźle spada przed Macieja Kołodzieja, którego obrońca bez pardonu przewraca na ziemie, nie mając nawet cienia szansy na dotknięcie piłki. Wydawać by się mogło, że jest to pewna „jedenastka” dla naszego zespołu, lecz sędziowski gwizdek milczał, a on sam nakazał wznowić grę bramkarzowi.

W 28 minucie spod własnej bramki rozpoczyna Bożykowski. Daleki wykop przedłuża Kołodziej, piłka trafia do Marcina Gołębia, który zagrywa długa piłkę – na walkę w pole karne do Tomasza Liszaja. Obrońca Fali źle obliczył lot piłki i nie udało mu się jej wybić. Futbolówka wpada w kozioł przed Liszajem i w momencie kiedy opada na tyle nisko by ten mógł oddać strzał, drugi z obrońców dopada do niego i końcówką butów ekspediuje ją na aut bramkowy. Zwykłe zwarcie dwóch zawodników, sędzia jednak dopatrzył się faulu naszego napastnika na rywalu. Minutę później w okolicach prawej połowy boiska zawodnik ze Świekatowa popełnia błąd. Chcąc odegrać piłkę do tyłu pomija podaniem swoich kolegów i zagrywa wprost do Marcina Gołębia, który gna w stronę bramki gospodarzy, lecz w pojedynku z trzema na raz obrońcami nie miał szans się przebić. Chwilę później Kamycki z Kalinowskim podają piłkę między sobą, ten pierwszy zagrywa ją po ziemi w pole karne do Liszaja, który nie dał rady jej zatrzymać, ale pognał do niej Gołąb. Bramkarz Fali był szybszy i rzucając się w jej stronę chwycił ją w ręce, powodując przy tym dotkliwy upadek naszego zawodnika.

37 minuta to rzut rożny dla Fali. Piłka zagrana z boku leci w pole karne unitów, spada na głowę zawodnika gospodarzy, który zderzył się z Kołodziejem i bez problemów staje się łupem Bożykowskiego. Trzy minuty później, czyli w okolicach 40 minuty spotkania piłkę po rzucie rożnym na raty łapie Bożykowski. Długim wyrzutem z ręki szuka z przodu Liszaja, ale to lepiej ustawiony defensor gospodarzy przechwytuje ją i gna wzdłuż linii bocznej pod nasze pole karne. Dogrywa wręcz idealnie na głowę swojego kolegi, który wyprzedza interweniującego bramkarza niebiesko – białych i zdobywa bramkę. Na całe szczęście znajdował się w tym momencie na pozycji spalonej, co nie umknęło bocznemu sędziemu i skończyło się tylko na strachu.

Pierwsza dobra sytuacja do zdobycia gola w drugiej odsłonie meczu miała miejsce już w niespełna dwie minuty po gwizdku. Zawodnik Fali środkiem boiska przedzierał się między naszymi zawodnikami, zdołał oddać futbolówkę do kolegi, który po ziemi zza pola karnego oddał strzał na nasza bramkę, który Bożykowski z trudem obronił. Unici odpowiedzieli po centro-strzale Dominika Hancyka w 50 minucie z rzutu wolnego, kiedy to ich bramkarz z trudem przerzucił piłkę nad własną poprzeczką. Z rzutu rożnego dogrywał Kamycki, główkował Drapiewski, ale futbolówka minęła bramkę rywali. W 56 minucie miała miejsce analogiczna sytuacja. Kamycki dogrywa z rogu, główkuje Drapiewski, tym razem było do celne uderzenie w światło bramki, ale golkiper gospodarzy był dobrze ustawiony i obronić wybijając piłkę za bramkę. Wznawia Hancyk z kornera z drugiej strony bramki, piłka leci w pole karne, wyskakuje do niej kilku zawodników i bramkarz chcący ją złapać kiksuje, zagrywając ją w stronę własnej bramki, ale najszybciej dopada do niej obrońca i zdołał oddalić zagrożenie wybijając ją do boku.

63 minuta to dobra pozycyjna gra niebiesko – białych. Piłka krąży od nogi do nogi jak po sznurku. Gołąb do boku do Kamyckiego, ten do przodu do Ciechackiego, na obieg idzie Dariusz Kalinowski i dostaje w tempo zagraną piłkę, stwarzając sobie dogodną sytuację bramkową. Kalinowski oddał strzał minimalnie szybciej od interweniującego wślizgiem obrońcy i bramkarz z największym trudem broni wybijając piłkę za swoją bramkę. Szkoda, że nasz defensor nie dostrzegł dobrze ustawionego w tej akcji Gołębia, bo mogłoby to przynieść zdecydowanie lepszy skutek niż rzut rożny. W 67 minucie po stałym fragmencie gry piłka wpada w nasze pole karne, w powietrzu walczy Filip Ciechacki z napastnikiem Fali, piłka po ich wspólnym uderzeniu z głów przelatuje wysoko, ale tylko kilka centymetrów za poprzeczką. W 72 minucie wolnego egzekwuje Hancyk, miękko wrzuca piłkę w pole karne, dopada do niej Kołodziej, ale jego główka przelatuje obok bramki. W 77 minucie mecz z wyrzutu z autu wznawia Kalinowski podaniem do Godlewskiego, ten drugi popisuje się długim i precyzyjnym zagraniem w pole karne na wbiegającego Kołodzieja, lecz piłka o kilka centymetrów mija jego but i wychwytuje ją bramkarz.

W okolicach 80 minuty gry unici przeprowadzili kilka składnych akcji, lecz za każdym razem kończyły się one wybiciem piłki przez obrońców Fali. Jedno z takich wybić po plecach Dariusza Kalinowskiego spadło pod nogi Radosława Drapiewskiego, który zrehabilitował się za sytuację z 10 minuty gry i precyzyjnie podał po ziemi do Tomasza Liszaja, ten bez przyjęcia podaniem piętą obsłużył Macieja Kołodzieja, który wdał się w pojedynek biegowy z obrońcom, dając się przy tym wypchnąć na lewą część pola karnego. Przy pierwszej próbie strzału to obrońca zdołał czubkiem palców zdjąć piłkę z nogi naszego zawodnika, lecz druga próba była udana. Kąt był bardzo ostry, strzał nie za mocny, a bramkarz ustawiony idealnie. Wszystko to z góry skazywało to uderzenie na niepowodzenie, ale przy zaskoczeniu wszystkich bramkarz świekatowskiej drużyny podniósł rękę by wybić tą piłkę na aut i w nią nie trafił, a ta zatrzepotała w siatce jego bramki. Mamy 80 minutę meczu i Maciej Kołodziej bramką na 1:1 zostaje bohaterem Unii!!! Jasne stało się, że przy tak dobrze grającej defensywie wąbrzeźnian, Fala nie jest w stanie strzelić dwóch kolejnych bramek by awansować i to my w tym momencie mamy upragniony awans.

Od tego momentu można było zaobserwować nerwowość w poczynaniach zawodników Fali. Z niedowierzaniem spoglądali za moje plecy, w miejscu gdzie zegar wskazywał im - jak mało czasu zostało by móc odwrócić dla siebie niekorzystny wynik. W 82 minucie akcję wyprowadza Kamycki i jest faulowany. Do wolnego podchodzi Hancyk. Nie spieszy się, leniwie rozgląda się po kolegach, szukając optymalnego zagrania i sprytnie kradnąc cenny czas. Długa piłka na bardzo zmęczonego Kołodzieja, przyjmuje w polu karnym ale nie ma jak uderzyć na bramkę, obraca się i podaje do Gołębia, ale liniowy dopatrzył się w tej akcji spalonego. Dwie minuty później z narożnika boiska Hancyk egzekwuje rzut rożny. Sprytnie dokręca piłkę do bramki, ale czujny bramkarz przenosi ją nad poprzeczką. W 85 minucie z prawej strony pola karnego twardo o piłkę z obrońcami walczą Szymon Marszałek i Tomasz Liszaj. W efekcie ten drugi przedziera się między wszystkimi, wrzuca na dobrze ustawionego Gołębia, który oddaje strzał z głowy, lecz futbolówka mija bramkę gospodarza. W 86 minucie sztab szkoleniowy niebiesko – białych daje odpocząć bohaterowi wszystkich – Kołodziejowi. Schodzący zawodnik unitów na chłodno powiedział jeszcze do kierownika drużyny „chcieliście awans, to macie!”.

Na boisku pojawia się Jakub Sajda. Szybko mógł się wpisać do sędziowskiego notesu, gdyż niespełna kilkanaście sekund później Gołąb zagrywał z prawej flanki w pole karne, Sajda wyskakuje wysoko w górę, lecz zbrakło kilku centymetrów by oddać lepszy strzał na bramkę i piłka przelatuje obok lewego słupka bramki. W doliczonym czasie gry Świekatowo miało jeszcze rzut wolny, jednak ze sporej odległości dorzuconą piłkę w nasze pole karne, po strzale gospodarza z głowy, pewnie wyłapuje Bożykowski. Chwilę później truchtem boisko opuszcza Gołąb, widać doświadczenie, spryt i lata ogrania tego zawodnika, bo tym zachowaniem znów kradnie cenny czas. Na boisku melduje się Dawid Kalinowski. Chwilę później z dystansu zza pola karnego strzału próbował zawodnik Fali, ale piłka poszybowała na wysokości bramki od rugby, a nie tej futbolowej. Po piłkę niespiesznym truchtem udał się Filip Bożykowski, lecz sędzia cierpliwie czekał na jego powrót. Bramkarz wąbrzeźnian wykopuje piłkę i rozbrzmiewa długo oczekiwany gwizdek arbitra. Euforia opanowała wszystkich. Mamy to! Awans jest nasz!!!! Po trzech długich latach tułaczki na a-klasowych arenach wracamy w końcu do okręgówki. W końcu, bo nie w a-klasie nasze miejsce.

Dodatkowo należy pochwalić kibica, który wybija rytm do przyśpiewek na bębnie. Tym razem robił to tak żywiołowo, że w końcowych minutach tego meczu membrana po prostu nie wytrzymała i się zerwała.

Ciężki sezon za nami i na pewno więksi ode mnie eksperci podsumują go jeszcze w mediach społecznościowych i gazetach, nie mniej jednak chciałbym w tym miejscu wyrazić swoją prywatną opinię jako fana tej drużyny. Fajną świeżość dla zespołu na pewno dało przesunięcie z Juniora Starszego do składu Jakuba Godlewskiego, który fenomenalnie odnalazł się w seniorskiej piłce rozgrywając wiele dobrych minut na a-klasowych boiskach. Równie dobrze pokazał się wprowadzony w końcówce sezonu młody bramkarz Filip Bożykowski. Z obu panów będzie jeszcze wiele radości, o ile uda się ich utrzymać w barwach niebiesko – białych. Najwięcej jednak wniósł do zespołu niedawno pozyskany Maciej Kołodziej, który to w sześciu ostatnich meczach zdobył pięć bramek, wygrywając dla Unii niejeden mecz no i awans!

Nie będę się rozpisywał o wszystkich zawodnikach, bo to ani miejsce ani czas na to, ale wielu jest ojców tego sukcesu i każdy z nich przyczynił się do tego awansu.

Z tego miejsca - jako kibic serdecznie dziękuje trenerowi Robertowi Kościelakowi że został z nami i poprowadził ten zespół po awans oraz Wam piłkarze i Wam kibice za wspólny sezon. Cieszę się, że mogliśmy go przeżyć razem.

Do zobaczenia na boiskach okręgówki!

Szymon Sekwi Ledwochowski UniaTV

(K.T)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© wabrzezno365.pl | Prawa zastrzeżone