O naszym mieście, mieszkańcach i wydarzeniach. O sprawach bardzo ważnych, ważnych i mało ważnych.  Masz coś do napisania, coś Cię gryzie,  czymś chcesz się podzielić? Umieść wpis gościnny na łamach tej strony. Bez hejtu, rzeczowo i możliwie ciekawie. Tak bym to widział.

02.11.2019        W Wąbrzeźnie nic się nie dzieje.

W Wąbrzeźnie nic się nie dzieje. To stwierdzenie w ciągu całego swojego życia słyszałem dziesiątki razy, a w tym roku  chyba ze trzy. Teraz nie pamiętam, być może sam w przeszłości kilka razy to wypowiedziałem, jednak jakoś nigdy osobiście od tego miasta nie oczekiwałem aby dostarczało mi rozrywek. Przez większość lat żyłem w przeświadczeniu, że mam tu wszystko czego potrzebuję, a z biegiem lat możliwości zagospodarowania wolnego czasu zdecydowanie przybywało.


Nie do końca potrafię zrozumieć stwierdzenie, które znalazło się w tytule. Prawdopodobnie żyję wśród ludzi, których oczekiwania są znacznie większe, którzy potrzebują ekscytujących wyzwań, mają potrzebę wyżycia się, w jakiś sposób chcą czegoś więcej i mocniej. Ale czego? Jakoś nikt nie potrafi się jasno określić, w większości przypadków konkretnie wskazać czego mu brakuje. To trochę tak, jakby narzekać należało z definicji, jak dochodzi do konkretów to zapada cisza, a przynajmniej brak działania. Teoretycznie nikt nikomu nie zabrania czegoś stworzyć, coś zorganizować, a przynajmniej dołączyć do istniejących organizacji i wnieść własne pomysły. 


Kalendarz imprez oferowany przez miasto moim zdaniem jest przebogaty. Na stronie Wąbrzeskiego Domu Kultury z wielomiesięcznym wyprzedzeniem widnieje lista z zaplanowanymi kilkudziesięcioma wydarzeniami na każdy miesiąc, Urząd wydał specjalną broszurę, którą można bezpłatnie sobie zabrać do domu i zaplanować uczestnictwo. Moim zdaniem dla każdego coś się znajdzie. Mało tego - w ciągu paru ostatnich lat pojawiła się cała masa klubów czy stowarzyszeń, a prawie każde z nich przynajmniej raz w ciągu roku organizuje tematyczną imprezę. Wystarczy przyjść, zobaczyć, wczuć się, zainteresować, ale przede wszystkim docenić.


Dlaczego docenić? Choćby dlatego, że większość z tych wydarzeń często zależy od pogody, impreza zaplanowana musi się odbyć. Ty uczestniku możesz zostać w domu, a organizator marznie na deszczu  i liczy, że ktoś się pojawi. Druga sprawa to często budżet, a raczej jego deficyt. Bo dużo łatwiej jest przecież zorganizować imprezę ze sporym budżetem, a o takim raczej rzadko można powiedzieć, więc organizatorzy robią co mogą, stają na głowie aby poprowadzić imprezę do końca. Trzecia rzecz to tematyka - tu przeważnie ściśle określona, wąska grupa zagadnień, tematów, którymi pasjonują się organizatorzy i tą wiedzą, tą pasją chcieliby się podzielić z innymi. Oni nie robią tego bo ktoś im każe, oni to robią bo chcą.


Niestety rzeczywistość jest często daleka od oczekiwań, na wydarzeniu pojawia się garstka osób, często ciągle tych samych, co można zaobserwować oglądając relacje telewizji kablowej. Zdarza się usłyszeć wyrazy niezadowolenia i znudzenia przypadkowych uczestników lub uczestników, którzy przyszli, ale spodziewali się czegoś innego.


Dlaczego tak się dzieje? Mam swoje przemyślenia na ten temat.


Pierwsze to takie, że skoro coś jest łatwo dostępne, to równie łatwo można z tego zrezygnować. Wychodzimy z założenia, że nic wielkiego nie stracimy nie pojawiając się na miejscu. Druga sprawa to tematyka. Jak wspomniałem sporo jest imprez tematycznych. Tematycznych czyli niemasowych. Skoro więc grupa pasjonatów organizuje wydarzenie, które ich fascynuje, to ciężko liczyć, że ta tematyka wciągnie też innych. Wiem, to smutne. Mały jest odsetek społeczeństwa ciekawego świata na tyle, że starczy im czasu i zapału, aby zobaczyć w ciągu roku wszystko. Trzecia rzecz - ilość imprez. Może po prostu jest ich za dużo, a nie za mało? Może gdybyśmy sobie zdali sprawę z tego, że tych wydarzeń mogłoby nie być, to bardziej byśmy doceniali to co mamy?


W sieci można znaleźć kilka raportów na temat uczestnictwa w życiu kulturalnym. Wynika z nich miedzy innymi, że aktywność kulturalna mieszkańców niewielkich miejscowości skierowana jest raczej w stronę masowych wydarzeń popularnych. Znalazłoby to potwierdzenie przyglądając się dwóm większym imprezom z ostatniego czasu - dożynkom, organizowanym na terenie podzamcza, oraz koncertowi Sylwii Grzeszczak, przed którą z resztą wspaniały koncert dała wąbrzeska grupa Molekuły. Takie imprezy stanowią jednak spore obciążenie dla budżetu i prawdopodobnie będą jednak zawsze wydarzeniami sporadycznymi. 

Co dałoby kopa temu miastu i zadowoliło gawiedź? Moim zdaniem cykliczna, rozwijana z każdym rokiem, ciekawa impreza o znacznie większym zasięgu niż tylko okolice miasta. Taka bardzo ciekawa inicjatywa właśnie się pojawiła - to chęć zorganizowania wąbrzeskiego festiwalu jazzowego. Być może muzyka niszowa, ale przy odrobinie szczęścia mogąca zgromadzić w mieście tłumy i dająca poczucie, że dzieje się tu coś wielkiego.

Trzymam kciuki za tą inicjatywę!


Mimo wszystko uważam, że mamy szczęście z tymi imprezami - wybór jest duży i są darmowe. Organizatorzy się nie zniechęcają. Gdyby przyszło żyć nam w mniejszej miejscowości, prawdopodobnie byśmy musieli czekać na jakiekolwiek wydarzenie cały rok. Z kolei w dużym mieście zmagalibyśmy się z problemem dostępności, cen, dojazdu. Tu mamy wszystko podane na tacy, jesteśmy tak małym społeczeństwem, że o imprezę możemy się dosłownie potknąć. Cieszmy się nimi. Może jeszcze nie nauczyliśmy się w nich uczestniczyć, ale cieszmy się, że są.  Wystarczy wyjść z domu i spróbować. Zachęcam do tego, mimo, że często brak nam czasu.

Ci bardziej wymagający mogą  zawsze znaleźć coś w innym mieście lub za kontakt z wyższą kulturą po prostu zapłacić, czego najlepszym przykładem może być choćby przedstawienie teatralne "Kariera po Polsku", które miałem szczęście zobaczyć. Pełna widownia, dostawiane po bokach krzesła i owacja na stojąco.


Na koniec podzielę się swoją ulubioną imprezą miejską - to coroczny Przegląd Orkiestr Dętych organizowany przez WDK. Daleko mi do bycia melomanem, z resztą idę o zakład, że wyobrażenia większości z nas o orkiestrach dętych jest dalekie od tego co faktycznie potrafią zaprezentować na scenie. Dla mnie to idealny pomysł na spędzenie dnia z muzyką na naprawdę wysokim poziomie.  Impreza już 8 grudnia - wpadnijcie i przekonajcie się, bo jak do tej pory ilość widzów i słuchaczy na widowni nie odzwierciedlała poziomu imprezy.


A Wy jaką macie swoją ulubioną imprezę miejską? Piszcie i dyskutujcie na profilu FB pod artykułem. Link poniżej. 


Artykuł się podobał? To łapka w górę, to nic nie kosztuje.