Zamknij

Kanonada bramek w ciężkim meczu z Bobrowem.

17:56, 22.04.2018 | K.T
REKLAMA
Skomentuj

Kanonada bramek w ciężkim meczu z Bobrowem. 

 

Sobotni mecz Unii Wąbrzeźno, z beniaminkiem z Bobrowa oglądało dość sporo kibiców. Wszyscy zastanawiali się jednak, jak lokalna drużyna rozegra te 90 minut i czy w końcu odniesie pewniejsze zwycięstwo w tym roku po dość niespodziewanych porażkach i kompromitacji na wyjeździe w Podwiesku.

Unici bardzo szybko chcieli otworzyć wynik spotkania, gdyż już w pierwszej minucie po kilku podaniach z połowy boiska Kamycki dogrywał piłkę do wbiegającego w pole karne Ciechackiego, niestety szybszy w tym momencie okazał się 47 letni bramkarz przyjezdnych. Bobrowo postraszyło już 3 minuty później, popisując się szybką kontrą lewą stroną boiska i dobrym zgraniem piłki w nasze pole karne – na szczęście ich napastnik nie zdołał dołożyć nogi by wbić piłkę do pustej bramki. Kolejne minuty gry to po kilka akcji z obu stron boiska bez zagrożenia dla bramkarzy. W 13 minucie kapitan Mazurowski dobrym podaniem wypuszcza Liszaja, który po długim rajdzie schodzi do środka i oddaje słaby strzał wprost w bramkarza bobrowa zza linii pola karnego. 18 minuta meczu to wznowienie gry spod własnego pola karnego piłkarzy Bobrowa z rzutu wolnego dalekim podaniem do przodu, piłka trafia do ich napastnika który to zza pola karnego podał piłkę górną na bramkarza Unii.

24 minuta przynosi pierwszą bramkę dla niebiesko-białych. Długim dokładnym podaniem ze swojej połowy popisał się Mazurowski, piłka spada pod nogi Wąsa, który wymanewrował obrońcę i oddał celny techniczny strzał na bramkę – jak za starych dobrych lat. Bramkarz mógł tylko wzrokiem odprowadzić piłkę. Mamy 1:0 dla wąbrzeźnian i można by przypuszczać, że mamy ten mecz pod kontrolą.

W 28 minucie goście mają rzut wolny, po faulu na ich zawodniku. Mając w głowie ile bramek w tym roku tracimy po takich zagraniach kibice zadrżeli, pada strzał i Andrzejewski na raty broni.

36 minuta gry to szybka kontra zawodników z Bobrowa, rozpoczynająca się aż spod linii końcowej ich bramki. Dwa długie podania, źle ustawiony Domachowski i piłka trafia pod nogi szybkiego napastnika gości, który unika wślizgu naszego bramkarza przed polem karnym i umieszcza piłkę w siatce pustej bramki – doprowadzając tym samym do remisu.

Niespełna 6 minut później akcję unitów przerywa obrońca dalekim wybiciem piłki przed siebie, ta spada na głowę Domachowskiego i niefortunnie trafia do zawodnika Bobrowa, który od razu zgrywa ją w wolne pole do swojego napastnika, a ten po przebiegnięciu kilku metrów oddaje ładny techniczny strzał zza pola karnego i interweniujący Andrzejewski nie był w stanie nic zrobić. Mamy więc wynik 1:2 i jest to po raz kolejny ogromne zaskoczenie.

W 43 minucie samotny rajd Hancyka nieczysto przerywa obrońca i mamy rzut wolny sprzed pora karnego, wydawać by się mogło idealne miejsce na oddanie celnego strzału przez naszego kapitana – Mazurowskiego. Ten jednak przeskakuje nad piłką, a słaby strzał w mur oddaje Liszaj.

Trzy minuty później atakującego lewym skrzydłem Marszałka bezpardonowo ścina obrońca

Bobrowa, podirytowany pomocnik Unii podbiega do niego a ten uderza go w twarz, nie mogło być więcej innej decyzji arbitra tego spotkania, jak czerwona kartka dla zawodnika przyjezdnych. Ten swoją frustrację wyładować chciał jeszcze na budce w której siedzą zawodnicy, którą po prostu pokopał, na szczęście boczny sędzia odesłał go szybko do szatni.

Rozpoczęliśmy drugą połowę z przewagą jednego zawodnika, mimo to długo nie mogliśmy zagrozić bramce rywala.

W 54 czwartej minucie Kamycki dokładnie podaje do Wąsa, ten wpuszcza w uliczkę Liszaja, a ten ostatni przerzuca piłkę nad zbyt szybko położonym bramkarzu gości. Znów mamy remis.

Cztery minuty później faulowany jest Mazurowski, który sam podchodzi do wykonania rzutu wolnego. Oddaje celny strzał po ziemi w lewy róg, ale bramkarz gości – Rysiu dobrze wyczuł ten strzał i pewnie broni.

Pomimo osłabienia goście nie zamierzali odpuszczać i kolejny raz z bardzo dobrej strony pokazał się ich napastnik z numerem 10. Rozpoczął swój rajd zaraz za linią dzielącą połowę boiska, najpierw minął Leisa, później w bardzo łatwy sposób zgubił Domachowskiego i Drapiewskiego, a na koniec oddał potężną bombę na bramkę Andrzejewskiego stemplując poprzeczkę. Do odbitej piłki dobiega zawodnik gości, oddając strzał w naszego bramkarza, ten odbija piłkę przed siebie i znów ten sam zawodnik wślizgiem pakuje piłkę do bramki wąbrzeźnian. Tym samym w 60 minucie gry Bobrowo znów nieoczekiwanie wychodzi na prowadzenie – 2:3.

Na odpowiedź ze strony unitów nie trzeba było długo czekać. W 62 minucie Liszaj zostawił piłkę Mazurowskiemu, a ten huknął z dystansu przy słupku i interweniujący golkiper gości był bez szans. Znów remis i znów mecz zaczyna się na nowo.

66 minuta przyniosła nieoczekiwaną dla kibiców Unii sytuację, oto na boisko wchodzi nowy nabytek naszej drużyny, długo ukrywany przed nami zawodnik – Maciej Kołodziej, powracający po dłuższej kontuzji do gry w piłkę.

W 70 minucie meczu, po rzucie sędziowskim, piłkę oddaje przeciwnikom Kamycki a ta niefortunnie trafia w poprzeczkę i wszyscy zgromadzeni kibice zastanawiają się, co by było gdyby wpadła do bramki… Czy nasza drużyna okazała by postawę fair i oddała bramkę przeciwnikom, skoro potrzebne nam są w tej chwili bramki? Na szczęście to tylko poprzeczka.

6 minut po wejściu na boisko (72’) z bardzo dobrej strony pokazał się Kołodziej. Piłkę z rogu dogrywa Hancyk, najwyżej do niej skacze nowy nabytek Unii i strzela bramkę na 4:3. Do protokołu sędziowskiego wpisany jednak zostaje Gołąb, chociaż ja nie zauważyłem jego kontaktu z piłą w tej akcji, ale to pewnie przez to że wszystko działo się w ułamkach sekundy. Obrońca Bobrowa dyskutował jeszcze z sędzią bocznym, by wymusić na nim odgwizdania faulu na swoim koledze, ale nie zmieniło to decyzji głównego.

Pięć minut później, czyli w 77 minucie niebiesko-biali przeprowadzają bardzo ładną – składną akcję, piłka podawana przez Mazurowskiego trafia na skrzydło do Hancyka, ten unika wślizgu przeciwnika i wzdłuż bramki dogrywa do Liszaja, który notuje drugie swoje trafienie w tym meczu. Znów burzliwe protesty obrońcy przyjezdnych nic nie wskórały i mamy wynik 5:3.

w 80 minucie meczu na boisko wchodzi Godlewski, który wniósł dużo ożywienia w środku naszego zespołu. Sześć minut po pojawieniu się na boisku popisał się szybkim rajdem lewym skrzydłem, a jego dośrodkowanie trafiło pod nogi Liszaja, dzięki czemu ten drugi skompletował w meczu hattrick. Sam natomiast w 89 minucie meczu popisał się fenomenalnym wolejem sprzed pola karnego ustanawiając wynik spotkania na 7:3.

W 93 minucie mógł co prawda wynik podwyższyć Gołąb, który po dograniu Godlewskiego oddał dobry strzał, ale piłka nieznacznie minęła słupek bramki gości.

Dla kibiców, którzy nie byli tego dnia na meczu, wynik 7:3 mógłby być bardzo mylący. Unici co prawda wygrali wysoko z dużo gorzej notowanym rywalem, ale to przeciwnicy lepiej grali w pierwszej połowie meczu i pomimo gry w osłabieniu w drugiej nie ustępowali wiceliderowi tabeli ani trochę. Na wielkie słowa uznania zasługuje taktyczny zmysł trenera Kościelaka, który swoimi zmianami personalnymi i taktycznymi odmienił losy tego meczu w odpowiednim czasie.

Szymon Sekwi Lewdochowski, redaktor kanału UNIA TV

(K.T)
REKLAMA

Komentarze (3)

SebaSeba

1 1

Trzeba także pochwalić zmysł taktyczny zarządu, który tego trenera sprowadził. 18:34, 22.04.2018

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

FanFan

4 0

No tak, zarząd tak genialny że nie pozostaje nic innego tylko stać pod klubem i oklaskiwać bez wytchnienia... 19:58, 22.04.2018


ObserwatorObserwator

5 0

Brawa dla kibiców gości, którzy w liczbie 5 osób zasiedli na podobno wyłączonej z uzytkowania przez nadzór budowlany trybunie odkrytej. Mają też swoją TV szacun 20:38, 22.04.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© wabrzezno365.pl | Prawa zastrzeżone