O naszym mieście, mieszkańcach i wydarzeniach. O sprawach bardzo ważnych, ważnych i mało ważnych.  Masz coś do napisania, coś Cię gryzie,  czymś chcesz się podzielić? Umieść wpis gościnny na łamach tej strony. Bez hejtu, rzeczowo i możliwie ciekawie. Tak bym to widział.

30.12.2019        Konkurs na widokówkę Wąbrzeźna. Biorę udział!

"Święta, święta i po świętach" jak to zazwyczaj, już podczas wigilii mawia moja Babcia. Można już nieco zluzować, wszyscy już zobaczyli na FB kto jaką choinkę ma w domu, można powoli wracać do codzienności.


Tak się złożyło, że dostrzegłem konkurs na opracowanie widokówki miejskiej. Konkurs ogłoszony zimą. Ok, przecież to trzeba zorganizować, wyłonić, potem podrukować, wypromować itd. To zajmuje dużo czasu i nie jest wbrew pozorom takie proste. W pierwszym momencie pomyślałem sobie: zrobię, spróbuję. W końcu zajmuję się grafiką i byłoby fajnie móc obserwować swoje prace w obiegu. Przecież Wąbrzeźno jest piękne, mamy się czym szczycić! Ale zaraz, pomyślałem. Jest zima, szaro, ponuro, za oknem mgła, pył, dym, smród, smog, a ja boje się narażać własne dzieci na kontakt z tym powietrzem ograniczając ich funkcjonowanie zimą do przesiadywania w domu.

Tak jak kocham to miasto wiosną i latem, tak nie znoszę go zimą. W ogóle nie znoszę zimy. To taki okres, na który w ogóle nie czekam. Nie dzieje się w nim nic dla mnie. Jedyne co w niej widzę pozytywnego to to, że po niej jest wiosna. Podobnie jak lubi się piątek, tylko dlatego, że po nim jest sobota. Będąc mieszkańcem centrum miasta nie znoszę zimy szczególnie. Staję się bowiem więźniem własnego mieszkania, z którego nie ma sensu wychodzić dla przyjemności. No i powstał pomysł. Zrobię te widokówki, co tam. Może ktoś zwróci uwagę na problem. Oto pierwsza z moich trzech propozycji:

O smogu mówi się dużo, temat wraca jak bumerang każdą jesienią. Myślę że smog jest nam bliski od dziesięcioleci, tyle że nie potrafiono go nazwać, nie zdawano sobie sprawy jak jest groźny. Słyszałem nawet, że jak zaczęto w Polsce głośno mówić o smogu to nazwano go "Dymgłą" (taka ciekawostka).

Smog w Wąbrzeźnie?? Co? To brzmi prawie jak korek w Wąbrzeźnie! I co? Okazuje się, że korki coraz częściej, a tego czym oddychamy nazwać się inaczej nie da. Jakie związki chemiczne zawiera smog każdy może sobie sprawdzić. Jak bogaty bukiet chorób wywołuje również. Ja tylko napiszę o jednym z groźniejszych składników czyli cząsteczkach pm 2,5, gdzie ta liczba oznacza rozmiar cząsteczki. Te są najgroźniejsze, ponieważ trafiają bezpośrednio do krwiobiegu. Taka cząsteczka w połączeniu z mgłą tworzy aerozol, który wdychamy. Taka inhalacja zwiększa 10-krotnie ryzyko zachorowania na astmę u małych dzieci.



Na stronie internetowej https://airly.eu/map/pl/ można od pewnego czasu obserwować stan powietrza w Wąbrzeźnie. Na terenie miasta zainstalowane są 4 takie czujniki. Wskazują podstawowe parametry powietrza, w tym zanieczyszczenie cząsteczkami pyłu zawieszonego, dwutlenku siarki czy tlenku węgla. Ciekawa rzecz. Jak mi się przypomni to nawet zerkam. W dni, kiedy jest całkiem ciepło powietrze jest nawet znośne, zazwyczaj oznaczone kolorem ciemno żółtym. To 3 w 7 stopniowej skali zanieczyszczenie. Dodam , że często oznacza to zawartość pyłów w granicach 80 - 100% dopuszczalnej normy. Przyjrzyjmy się jednak rozmieszczeniu tych czujników i spróbujmy nałożyć na to widok satelitarny z map Google. -

(1) Pod Młynik - mało zabudowań, dużo terenów zielonych, łąki, zalesione otoczenie Strugi

(2) ul. Kętrzyńskiego, przy torach kolejowych i silosach zbożowych Elewaru - niewiele zarośniętych terenów, ale zabudowa mieszkaniowa sporadyczna

(3) Okolice przedszkola Bajka na Żeromskiego - duże osiedle bloków, sąsiadujące jednak ze sporym terenem bagiennym, zielonym, zarośniętym, wręcz dziewiczym (w linii prostej aż do os. Marysieńka).

(4) Przy szkole Podstawowej nr 3, - fakt w otoczeniu wielu zabudowań jednak również wśród drzew z jednej strony, a otwartej, przewiewną powierzchnią boisk z drugiej.

Gdyby taki czujnik zainstalować w ścisłym centrum to myślę, że obraz tego powietrza zmieniłby się diametralnie. A różnicę wyczuć można z każdym metrem zbliżając się do rynku, gdzie oddychanie powinno być już całkowicie zabronione. Proponuję eksperyment, przejdźcie się pieszo, wieczorem idąc od obrzeży miasta do jego centrum. Za każdym zakrętem, z każdą mijaną ulicą odczujecie różnicę.

Nie mam pretensji do starszych, ubogich osób, które palą węglem bo nie mają wyjścia, nie oczekuję przymuszania ich do marznięcia, ale z kominów, które obserwuję sączy się prawdziwy jad. Gęsty, gryzący w gardło, pożółkły dym, zapewne innego pochodzenia niż opalanie węglem. Od pewnego czasu co roku obiecuję sobie, że to koniec, tym razem będę informował straż miejską i wskazywał kominy, z których dymi szczególnie gryzący dym, a te kominy widzę praktycznie codziennie wracając do domu. Jednak jakoś nie potrafię. Wiem, że powinienem, ale nie potrafię. Tłumaczę sobie, że skoro pisze się o smogu wąbrzeskim w oficjalnych mediach, to ktoś pewnie był, zbadał, może wystawił mandat.. Moim narzędziem w tym roku stał się jednak ten blog. No i oczywiście prace na konkurs z widokówką w tle :) A właśnie – to moja druga propozycja na widokówkę:


Widać po powietrzu, że pomysł na walkę ze smogiem za pomocą mandatów nie jest wystarczający. Pozostaje samoobrona. Pierwsze co mi przychodzi na myśl to maski na twarz, ale co mam być pierwszą osobą w mieście chodzącą w masce? Już to widzę, idę na spacer, zamaskowany, ludzie zaczną mnie wytykać palcami albo się odsuwać w popłochu przed obawą zarażenia: "widziałeś, przywlókł jakiegoś wirusa, ma gruźlicę, pewnie prątkuje" :)


Mówi się, że najlepszą obroną przez smogiem są drzewa, bo ich liście pochłaniają toksyny. Rozglądam się - same brunatne pozbawione liści gałęzie. Jest grudzień, a Wąbrzeźno potrzebuje zieleni zimą, smog spalinowy całe szczęście nas nie dotyczy w takim stopniu. Więc nie tędy droga. Doczytuję, że iglaki mogłyby się sprawdzić, ale są wrażliwe na toksyny. Działają sprawnie, ale wymagają sporo opieki, ponieważ nadmiar toksyn źle na nie wpływa. Są jednak zimozielone rośliny, które doskonale sobie radzą z zimą i mogłyby nas podratować ( bo przecież oczywiste jest, że nasadzenia nie zlikwidują całkowicie problemu, a wspomogą walkę). Te rośliny to m.in. bukszpan, różanecznik Smirnowa, głogownik Dawida, kalina sztywnoliściasta. Sprawdziłem w Google - ładne.


Bardzo lubię sobie spacerować ścieżką pieszo-rowerową wzdłuż brzegów j. Zamkowego. Kiedy idzie się osiedlem Ptasim (to jedna z moich ulubionych części miasta.) można znaleźć wiele ciekawych rozwiązań. Wiecznie zielone ogrody, kilkumetrowe żywopłoty iglaste, rośliny jakich nawet nie jestem w stanie nazwać. Czy tak też nie mogłoby wyglądać centrum? Mieszkańcy osiedla Ptasiego mają swój mały raj. Nie dziwi mnie, że tym ludziom nie chce się korzystać z wszystkiego, co miasto ma im do zaproponowania, bo po co? Mają ciszę, zieleń, spokój, o wiele czystsze powietrze. Po co się gdziekolwiek ruszać jak na miejscu jest doskonale? Zazdroszczę im, ale tak pozytywnie. Ciesze się, że znajdują w sobie tyle zapału, aby to tak wyglądało! 

Dla kontrastu, aby nie było tak nudno trzecia, ostatnia moja widokówka:

Od zawsze zastanawiał mnie dług publiczny miasta. Myślałem sobie, że skoro wynosi on średnio około 12-13 mln złotych w ostatnich latach (dotyczy całego powiatu), to wystarczy rok, dwa bez większych wydatków inwestycyjnych (wydatki inwestycyjne zaplanowane na 2019 rok to kwota akurat 13 mln zł) aby go całkowicie spłacić i zasłynąć w całym kraju :) Ale czy mieszkańcy by to zrozumieli? Myślę, że presja jest na tyle wysoka, że nikt by się na to nie odważył, bo przecież "rozwój najważniejszy", kolejka niedoinwestowanych obszarów ciągle rośnie, no i ludzie by gadali, że nic nie powstaje. Tymczasem okazuje się ( o czym dowiedziałem się z miejskiego informatora budżetowego), że obsługa długu nie jest wcale taka wysoka, to zaledwie 1% budżetu więc w sumie... czemu nie korzystać? Ale piszę o tym tylko tytułem wprowadzenia - otóż skoro obecne krajowe władze dożynają samorządy jak tylko to możliwe i wszystko wskazuje na to, że to planowe działanie (w moim odczuciu - wiem, nie spodoba się to statystycznie większości czytających) i w związku z tym niedługo zacznie brakować pieniędzy na jakiekolwiek większe inwestycje to być może to jest właśnie okazja, aby zająć się tymi tańszymi, mniejszymi. Na przykład zwiększenie ilości zimozielonych roślin na terenie miasta, wykorzystując do tego każdy wolny skrawek? Może to jest jakiś pomysł? Może wskazówka?


W 2019 roku w Wąbrzeźnie wykonano nasadzeń na kwotę 13 tys. zł co wystarczyło na posadzenie ponad 700 roślin. To bardzo dobra wiadomość. Bardzo. Jak widać, kwoty te nie są ogromne i może znalazł by się sposób na ich zwielokrotnienie? 

A może ten plan zrealizować z budżetu obywatelskiego? Zazielenić całe miasto. Hmm.. ciekawe. Może jest ktoś, kto pomógłby mi przejść przez tą całą procedurę i nagłośnić temat? Idę sobie chodnikiem i patrzę - trawnik, rządek iglaków. Za parę metrów to samo, trawnik i rządek iglaczków. Fajnie, wygląda ładnie, ale myślę, że upchałby jeszcze z drugi rządek, trzeci, piąty. Niewielkie zielone tereny od dłuższego czasu zamieniane są na parkingi. Uważam, że wobec tego należy wykorzystać i upchać zieleń na każdym możliwym skrawku ziemi. Gołe trawniki również są piękne, ale ich przydatność dla czystości powietrza jest znikoma. Rynek, choć coraz piękniejszy poszedł w ślad innych zabetonowanych centrów miast. Na rynku wzdłuż drogi piękne iglaczki. Tyle że za mało. Może jeszcze drugie tyle? A może za mało o 200 sztuk? Nie wiem. Może jest jakiś przelicznik? A może te wystawiane latem wielkie kwietniki obsadzić zimozieloną roślinnością i zostawić na cały rok? Może ożywić roślinnością każdą latarnię tworząc tym samym swoisty szpaler „jakby drzew”? Tak sobie pomyślałem, nie wiem czy to mądre.


Wąbrzeźno to piękne miejsce, piękniejące z każdym rokiem. Zachęcam do udziału w tym konkursie. Warto pokazywać to miejsce innym. Ja tym razem postanowiłem ten konkurs wykorzystać nieco inaczej. Myślmy o tym mieście całościowo, również o tym, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Ups.. tzn widać, ale zimą. Tak na poważnie to jest oczywiste, że nie chciałbym, aby taki widok faktycznie na tych widokówkach się znalazł. Nie liczę na wygraną :) Co ja piszę.. ja nie chciałbym wygrać. To by było straszne :) Poza tym, na całe szczęście to fotomontaż, więc jak by nie patrzeć oszustwo. Pewnie Jury nie dopuści mnie do ścisłego finału :) 


P.s. Życie lubi płatać figle. Akurat ostatnie dni były jakoś czystsze, jakby na złość, aby pokazać mi, że piszę głupoty. Zrozumie to ten, kogo ząb przestał boleć w dniu wizyty u stomatologa, albo ten, którego komputer nagle zaczął działać w serwisie. Jednak sprawdziłem temat - chyba sąsiedzi z najbardziej dymiącej kamienicy w mojej okolicy wyjechali na święta. Co za ulga, wystarczy, że kopci jeden komin mniej, a jaka odmiana. 



Gratuluję dotarłeś, dotarłaś do końca tekstu. Podobał się? Wniósł coś nowego do Twojego myślenia? To zapraszam na Facebooka do dyskusji pod postem. Miło widziana łapka w górę i udostępnianie. 

Tekst